Tradycja i strachy: książki na Halloween


Jesień w pełni. Weszliśmy właśnie w okres liści, wydrążonych dyń, kolorowych czaszeczek, groźnych szkieletów oraz...  zniczy i chryzantem, jeśli o nasz kraj chodzi. I chodź dziś ta nasza tradycja wydaje się taka biedno-smutna, to jednak nie da się ukryć, że Polacy obchodzili halloween zanim to w ogóle stało się modne.



- Wiesz, co to są Dziady?
- Tak, taka książka, co nie?
- ... *sigh*

Dziady to obrzęd przedchrześcijański. Obchodzony nocą z 31 października na 1 listopada zwykł być nazywany Zaduszkami tudzież Nocą Zaduszkową. Słowiański. Ludowy. Wtedy właśnie granica między naszym a tamtym Światem się zaciera. Drzewiej wierzono, że w tę wyjątkową noc pojednania podróżujące dusze trzeba pożywić, napoić, ułatwić im dalszą drogę ku światłu. Zatem szykowało się uczty na cmentarzach i pojono wszystko miodami i wódką, czasem coś przekąszając. A potem wiadomo - były i tańce, i śpiewy, i... Tak kiedyś obchodziliśmy Święto Zmarłych! Nie to co dziś, taki jakiś marazm i konieczność wyciszenia i umartwiania się, bo tak wypada i do tego zdechła chryzantema na drogę. To ja wolę to nasze dawniejsze tak wypada.

Jeśli idzie o zwyczaj obcowania z duszami zmarłych to mam dwie propozycje.

Adam Mickiewicz - Dziady II

Jeśli pominąłeś na pewnym etapie edukacji bo lektura, koniecznie to nadrób.  Brzmi dziwnie, ale naprawdę to kawał fajnej historii, gdy człowiek czytają ją sobie z własnej woli, a nie pod nauczycielskim przymusem.

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. W Noc Zaduszkową w kaplicy zebrała się grupa ludzi z okolicznej wioski. Trwają właśnie Dziady, ludowy obrzęd, któremu przewodniczy Guślarz. Zebrani przyzywają do siebie dusze potępione skazane na pobyt w czyśćcu i chcą ulżyć im w cierpieniu. Na wezwanie przybywają trzy rodzaje duchów. Zebrani słuchają ich opowieści i starają się ulżyć im w cierpieniu. Kiedy spotkanie zmierza ku końcowi, nieoczekiwanie zjawia się jeszcze jeden duch, który nie reaguje na wezwania i zaklinania Guślarza. Co to będzie, co to będzie?

Dziady cz. II możecie już w tej chwili przeczytać dzięki portalowi WolneLektury.pl, więc klikajcie, bo za darmo.


George Saunders - Lincoln w bardo

Z motywu dziadów zaczerpnął garściami George Saunders, co przyniosło mu nawet nagrodę Bookera w 2017 roku. Autor przywołuje na scenę dusze potępione, które szukają wsparcia, zrozumienia, może rozgrzeszenia. W czasie wojny secesyjnej, gdy toczy się akcja powieści, śmierć codziennie zbiera ogromne żniwo. Zapas dusz na wiele zim. Jednego zimowego dnia zabierze też Williego, ukochanego synka prezydenta Lincolna. Ojciec rozpocznie conocne wędrówki do grobowca syna i będzie trwać w złudzeniu, że dziecko wciąż jest z nim. Rozpaczającego rodzica obserwują zebrane na cmentarzu zjawy, wykorzystując moment i opowiadając o swych losach

Napisana w monco nietypowy sposób powieść nie pozwala o sobie szybko zapomnieć. Z naszej dziadowskiej tradycji czerpią zatem najlepsi. 

Tej za darmo możecie szukać w bibliotekach koło domu.



🎃 👻 🎃 👻 🎃

Mistrowie opowiadań grozy

Dobrze. A co poza tradycją? Oczywiście straszne opowieści. A nikt lepiej nie sieje grozy niż jej ojcowie! Zatem jeśli wolisz krótkie formy, polecam szczególnie twórczość tych trzech eleganckich dżentelmenów: Edgar Allan Poe, H.P. Lovecraft oraz Washington Irving. Ich wyobraźnia znacznie wyprzedziła czasy, w których przyszło im tworzyć, a opowieści zrodzone w tych umysłach po dziś dzień stanowią inspirację dla twórców grozy i fantastyki. Cała twórczość Trzech Panów jest godna polecenia i naprawdę warto po nią sięgnąć, by poszerzyć literackie horyzonty /spogląda wymownie/.


Na dziadowe halloween wybrałam po jednym tytule:
  • od Edgara Allana Poe polecam uznawaną za arcydzieło literatury gotyckiej "Zagładę domu Usherów" do poczytania a nawet do posłuchania od ręki i za darmo na stronie WolneLektury.pl
  • od H.P. Lovecrafta proponuję "Zew Cthulhu", opowiadanie składające się z trzech części: Horror w glinie, Opowieść inspektora Legrasse oraz Szaleństwo na morzu dało podwaliny pod całą mitologię Lovecrafta.
  • od Washingtona Irvinga zaś - założę się ze pomyślałeś, że tego gościa nie kojarzysz w ogóle,a ja za sekundę udowodnię Ci, że się mylisz - polecam "Legendę o Sennej Kotlinie", czyli nic innego jak opowieść o Jeźdźcu bez głowy. I co, prawda, że już jakby znajomo? Jeśli lubisz czytać w oryginale, to opowiadanie dostępne jest w ramach Projektu Gutenberg, więc klikaj.

🎃 👻 🎃 👻 🎃

Jeśli wybór tytułów znajdujesz nieco... hmm... przykurzonym, to wierz mi, mało która współczesna groza pisana potrafi wywołać ciarki tak, jak robili to oni, gdy było się nastolatkiem. Z resztą, do dziś mam taki zwyczaj, że w halloween czytam sobie jedno opowiadanie Edgara. Mój osobisty egzemplarz opowiadań jest mocno sfatygowany, jesteśmy równolatkami, bo wydano go w roku moich urodzin i ciągle jest w użyciu.

Zatem, udanego dziadowego halloween.
I pamiętaj, bądź miły dla czyśćcowych dusz. Polej im.