Jaume Cabre: KIEDY ZAPADA MROK


Tak sobie dumam, że każdy z nas nosi w sobie jakiś mrok. Tę stronę osobowości, którą nieszczególnie pragnie ujawniać. Podobno każda istota żywa jest zdolna do odebrania życia drugiej istocie żywej. Mógłbyś kogoś zabić? Mógłbyś. Co nie znaczy oczywiście, że to zrobisz, ale mógłbyś. Nawet jeżeli masz wytyczony katalog postaw moralnych, wedle których takie postępowanie ma kategorię ZAKAZANE, ciekawym jest tu raczej odrzucenie kategorycznego NIE. Ten skrywany we wnętrzu mrok potrafi bowiem zagłuszyć głos rozsądku, przejąć kontrolę, znaleźć sens i usprawiedliwienie. Przecież istnieje samoobrona. Przecież istnieje wypadek. Przecież istnieje afekt. Przecież się należało. Przecież jeśli odpowiednio to rozegrać, nikt się nie dowie... Śmieszne, nie?

Kataloński pisarz Jaume Cabré zabiera czytelnika w niepokojący świat, w którym ciemne uliczki prowadzą do rozpadających się domów. W jednym z domów trwa milcząca biblioteka, w której książki były świadkami zbrodni. Podróż ma cel - pokój, w którym nie ma nic poza stojącym krzesłem i wiszącym obrazem ukazującym idącą drogą kobietę. Pisarz sadza czytelnika na tym krześle i pozwala przyglądać się temu, jak wszystko jest z sobą subtelnie powiązane. Uprzednio czytającym "Podróż zimową" zabieg ten będzie doskonale znany, dla nowych czytelników prozy Jaume Cabré, będzie to doświadczenie prawdziwej przyjemności obcowania z inteligentną literaturą.

Trzynaście opowiadań o mroku wyłażącym z ludzkiej duszy. Trzynaście opowiadań o zbrodni i zbrodniarzach: z przypadku, w wyniku zaistniałych okoliczności oraz tych zupełnie świadomych i planowanych. Są tu czyny popełniane z wielu motywacji: z zemsty, z uczucia, w afekcie czy zawodowo na zlecenie. Wszystko to napisane w tylu słowach, ile potrzeba, bez zbędnych zdań czy ozdobników. Jakby opowiadane półgłosem w zaciemnionym pokoju, bo ktoś obcy może usłyszeć. Taki klimat.

W przypadku opowiadań papierkiem lakmusowym ich wartości jest dla mnie pamięć. Po kilku dniach od przeczytania sprawdzam, ile z zebranych historii zostało mi w głowie, a ile odeszło w niepamięć. Prosty test wyraźnie ukazuje miejsca słabsze. "Kiedy zapada mrok" nie jest może zbiorem wybitnym jako całość. Niektóre z opowiadań biją pewną powierzchownością przy zestawieniu ich z kolejnymi głębszymi, ale brak równości to przecież cecha typowa dla krótkich form.
Poza tym, hej, to nadal proza Cabré, u niego gorzej i tak oznacza dobrze w stosunku do całej reszty.

tytuł oryginału: Quan arriba la penombra
tłumaczenie: Anna Sawicka
wydawnictwo: Marginesy
rok wydania: 2019