Mariusz Szczygieł: NIE MA

Nie oszukujmy się. Chciałoby się tak, by zawsze wszystko było. By to, co dla nas bliskie, ważne, dobre nie kończyło się nigdy. Miłość, ...



Nie oszukujmy się. Chciałoby się tak, by zawsze wszystko było. By to, co dla nas bliskie, ważne, dobre nie kończyło się nigdy. Miłość, radość, bogactwo, obecność. By było, by trwało niezmiennie. Z nami, przy nas. Emocjonalna stabilizacja. JEST. Gdy przyzwyczaimy się do tego, że coś jest, szokiem staje się dla nas moment tego czegoś ubycia. I choć z jednej strony czegoś już nie ma, coś jest nadal - stan odczuwania JEST zmieniony w stan NIE MA.

Spoglądając ku półce z reportażami, patrząc na Gottland, na Zrób sobie raj, na Niedzielę, która zdarzyła się w środę dumam sobie, jak dotychczas odbierałam Mariusza Szczygła: jako uważnego obserwatora, słuchacza, człowieka z poczuciem humoru, może nawet gawędziarza, jednak mimo wszystko trzymającego się utartych reporterskich ram, który raczej nie próbował wychylać głowy poza nie. Reportera w klasycznym wydaniu, zachowującego dystans, obiektywizm. A tu proszę. A tu takie NIE MA. Trójkąty, koła, kwadraty - jak pasuje. Kompletne zejście ze ścieżki. Łamacz schematu. Tyle zawiedzionych dusz, przyzwyczajonych do typowości. Wreszcie, panie Mariuszu. Gratuluję. Ale ze mną miał pan łatwo. Lubię spacerować po ludzkich historiach. Zdecydowanie lepiej odnajduję się w rzeczach dziwnych, reportażu emocjonalnym niż tym chłodno obiektywnym.

To opowieści prywatne. Kameralne i otulone wrażliwością zarówno przez mówiącego, jak i słuchacza. Bohaterowie owego NIE MA różnią się od siebie. Miejscem, czasem, historią życia. Są z wtedy i są z teraz. Mówią w odmienny sposób, więc pisarz zadbał, by każda opowieść miała własny, charakterystyczny dla jego rozmówcy styl, co pozwala w pewien sposób znać ich lepiej. Dlatego jest tu wiele wielokropków, a nawet miejsce dla pewnego życia zapisanego w excelu... Wydawałoby się, że nie ma między nimi spójnika. Jednak jest. Łączy ich owo NIE MA, którego w trakcie czytania kolejnych historii doświadczamy. Być może przenosząc niektóre z nich na siebie samych.

I choć mogłoby się wydawać, że NIE MA ubrane jest w barwy ziemi, okazuje się, że NIE MA to także stan pozytywny, takie wyskoczenie w kolorowej spódnicy z krzykiem na ulicę. NIE MA to też brak widelców do serów. I to jest, proszę państwa, fascynujące.

Reportaż to nieumiejętność przeżycia własnego doświadczenia egzystencjalnego za pomocą fikcji.

Życzę Ci, byś MIAŁ jak najdłużej, choć wiem, że z entropią nie wygra NIC. Zdarza się przecież, my też NIE MIEWAMY. A nawet jeśli mamy, to z czasem przestaniemy mieć, czego bywamy świadomi. Papier butwieje, znikają utrwalone na nim słowa. Ludzie odchodzą, a wraz z nim pamięć o zdarzeniach. Czym jest coś? Bliskim nam człowiekiem, ważnym wydarzeniem, uczuciem czy wyrytym w głowie wspomnieniem, czymś co chcielibyśmy, a nie mamy, albo nie chcieliśmy wcale mieć, a mieliśmy, tą myślą, której chwyciliśmy się, by przetrwać, brakiem powiązań, wyzbyciem się rzeczy przed końcem świata... wszystkim. Coś jest tak samo wszystkim dla kogoś, jak niczym dla całej otaczającej go reszty. A gdy zniknie, wyjątkowo intensywnie odczujemy w swoim wnętrzu stan NIE MA. Dlatego cieszmy się tym, że MAMY/NIE MAMY, spróbujmy pogodzić się z tym, że mienie zastąpi niemienie i odwrotnie, i spróbujmy to utrwalić, zachować, by nie przeminęło.
Na przykład zabierzmy ojca do Pragi.


wydawnictwo: Dowody na Istnienie
rok wydania: 2018







You Might Also Like

0 komentarze