Joanna Gierak-Onoszko: 27 śmierci Toby’ego Obeda


Niczym seryjny morderca ubrany w świąteczny sweterek w reniferki. Taki jest ten reportaż. Obdziera Cię ze złudzeń i udowadnia, że kraina szczęśliwości zbudowana jest na bestialstwie i cierpieniu. Nie pyta, czy jesteś na tę wiedzę gotowy. Książki, które potrafią obudzić w czytelniku emocje, o które ten przed rozpoczęciem lektury zupełnie siebie nie podejrzewał, zasługują na szczególne miejsce na półkach i w czytelniczej pamięci. Dlatego na zasadzie wyniesienia, właśnie "27 śmierci Toby’ego Obeda" Joanny Gierak-Onoszko otworzy nowy zadumany rok.

Patrzycie w naszą stronę, zachwycacie się iluzją. Wy w Europie upajacie się Kanadą, chociaż nic o nas nie wiecie.
Rozejrzyj się dookoła. Co widzisz?

Kanada została wybrana jednym z dziesięciu najszczęśliwszych krajów na świecie. Fakt, żyłam iluzją. Mówię: współczesna Kanada, myślę: syrop klonowy, hokej, opowiadania Alice Munro, powieści Michaela Crummeya i Margaret Atwood, konna policja w czerwonych mundurach, kanadyjscy drwale (...akurat Monty Pythona, ale jednak), super nowoczesny premier Justin Trudeau, ale przede wszystkim słynna kanadyjska uprzejmość. Zakładam, że taki pozytywny obrazek pojawia się u zdecydowanej większości. Potem czytasz reportaż Joanny Gierak-Onoszko i szlag jasny wszystko trafia.

I teraz tak sobie dumam.

Pod względem powierzchni Kanada jest drugim co do wielkości państwem świata. Biali przybysze z Europy nie przeżyliby sami w surowym kanadyjskim klimacie, gdyby nie poprowadzili ich rdzenni mieszkańcy tych ziem, więc początkowo wszyscy żyli ze sobą w harmonii. Europejczycy chcieli jednak rozwoju ich własnego państwa. Ziemie można było kupić, zwłaszcza że sprzedający nie mieli pojęcia, co właściwie robią, ale pozbycie się ludności było już kłopotliwe. Na takim wielkim obszarze trudno jest toczyć wojny, dlatego zamiast zbrojnie, można spróbować przejąć ziemie w inny sposób. Pokojowy i bezkrwawy. Tak zwani europejscy Ojcowie dzisiejszej Kanady mieli prosty pomysł. Odebrać dzieci rdzennym mieszkańcom i przerobić je na modę europejską. W XIX wieku ówczesny rząd w ramach organizacji i zabezpieczenia państwa postanowił pójść krok dalej, a wsparcie uzyskał od największego na świecie fana wymazywania innych kultur, kościoła. Cenę za cudzy rozwój zapłacili autochtoni.

"27 śmierci Toby’ego Obeda" to dwa obrazy. Opowieść o tym, jak Pierwszym Narodom odbierano ich rdzenność.  Historia istnienia rozsianych po całej Kanadzie placówek oświatowych pod patronatem państwa i kościoła, w których rdzenne dzieci obdzierane były z tożsamości, kultury, pamięci o swych przodkach. Bite, wykorzystywane seksualnie, maltretowane fizycznie i psychicznie, umierały nieodnotowane. Masowo. Mówimy o tysiącach, dziesiątkach tysięcy. Autorka reportażu spotyka się z Survivors, uczniami  szkół, którzy je przetrwali oraz bliskimi takich osób. To Ocaleli, choć mocno złamani i niepotrafiący żyć zwyczajnie. Czyta dokumenty, raporty, artykuły prasowe, stenogramy z rozpraw. Ale to nie wszystko. Joanna Gierak-Onoszko pokazuje także historię kraju, który wbrew ogólie przyjętym światowym trendom postanowił pochylić głowę, przyznać się do wszystkiego i szczerze rozliczyć się z przeszłości. Przeprosił. Sam. Bo wspierający go w całym procederze kościół umył rączki i powiedział, że o niczym nie wie.

Czy da się w ogóle za coś takiego przeprosić? Czy możliwym jest pełne wybaczenie? 

Przydaje się wtedy formuła mająca wszystkie wątpliwości rozwiać, a wszelkie winy unieważnić. Cudowne zaklęcie, trzy słowa, które dobrze brzmią w każdej epoce i pod każdą  szerokością geograficzną.
Ta-kie-by-ły-cza-sy.

Tego rodzaju tematyka jest niebezpieczna, bo twórca reportażu może chcieć zbyt i przegiąć ze stosowanymi zabiegami literackim. W końcu reportaż też musi się dobrze czytać i utrzymywać zainteresowanie czytelnika tematem aż do samego końca. Malowany w tym konkretnym reportażu obraz przemocy coś w nas łamie, a sposób w jaki Joanna Gierak-Onoszko skomponowała "27 śmierci..." jako całość, faktycznie trafia w czułe punkty czytelnika. Autorka nie epatuje jednak przemocą na siłę, by przykuć uwagę. Nie musi. Myślisz pewnie, że to jakaś daleka przeszłość, że poprzez dumanie o reportażu rozmawiamy o wydarzeniach sprzed dwóch wieków. Cóż.
Ostatnią taką szkołę zamknięto w 1996 roku.

Pozycja z cyklu: należy to przeczytać.
5/6


Joanna Gierak-Onoszko: 27 śmierci Toby’ego Obeda
wydawnictwo: Dowody na Istnienie
rok wydania: 2019