Ali Smith: Jesień



To taka mała opowieść o większym znaczeniu. Pierwsza z czterech powieści Ali Smith, której nazwisko od kilku lat Szkoci wymawiają w kontekście literackiej nagrody Nobla. Cykl Pór Roku rozpoczyna historią pełną szelestu nostalgii, resztek ciepła wspomnień, powiewu wiatru uczuć zaprzeszłych i chłodnej świadomości przemijalności. A gdzieś tam na to wszystko pada lekka mżawka pobrexitowych wrażeń. Klimat faktycznie jesienny. 

Jesienna historia ma dwoje ludzkich bohaterów. Pogrążonego w śpiączce stulatka Daniela oraz czuwającą przy nim trzydziestoletnią Elisabeth. On wewnętrznie rozlicza się z przeszłością. Ona, patrząc na niego, przywołuje wspomnienia ze swego dzieciństwa, ich nielegalną przyjaźń, rozmowy oraz wpływ jaki ta znajomość wywarła na nią i całą jej dorosłość. A między nimi jesienna cisza. Trzecim bohaterem jest pamięć. Pamięć emocji, pamięć ludzi, pamięć sztuki. 

Non omnis moriar. 

Z "Jesienią" jest jak z... jesienią. Pewne rzeczy są w niej piękne, a pewne nie są. Niewątpliwie jest to czas przemiany. Najdokładniej ze wszystkich pór roku objawia świętą prawdę o dążeniu każdej materii do entropii. Ali Smith wykorzystuje wszystko co emocjonalnie jesienne, by opowiedzieć czytelnikowi o poszukiwaniu, pasji, emocjach i indywidualnym poczuciu upływy czasu. Smith stosuje również kontrasty. Podczas gdy on przebywa w czasie poza czasem, w wymyślonej krainie nie z tego świata, ona zderza się z prozą absurdów biurokratycznych pośród szarej ludzkiej rzeczywistości. 

Choć postać Elisabeth jest raczej bierna, dzięki niej widzi się wyraźniej wszystko dookoła. Nie tylko Daniela. Otacza ją Wielka Brytania po decyzji o Wielkim Wyjściu. Są więc zdjęcia paszportowe. Jest "Nowy wspaniały Świat". Są otoczone siatką tereny niczego. Jest niechęć sąsiedzka. Jest złość matki. Są słowa "Wracajcie do domu. Jesteśmy w  domu" na murze sąsiedniego domu. Nic wyraźnego, nic będącego przełomowym manifestem czy zjadliwym komentarzem. Ot, takie tylko drobiazgi. Zatem ktoś niezorientowany w temacie Brexitu, nie będzie nawet wiedział, że te obrazki nie są bez celu i że mają głębsze znaczenie. Dlatego właśnie są tylko mżawką. Czy to wada? Ani trochę, o ile rzecz jasna właśnie tego po powieści nie oczekiwaliście. 

Kreśląc te słowa nieodmienne zazdroszczę małej Elisabeth rozmów z Danielem. Malowania obrazów przy pomocy słów, tworzenia abstrakcyjnych kolaży i ukrytej za nimi filozofii życia, uruchamiania wewnętrznej kreatywności, pobudzania wyobraźni, sposobu przekazywania przez Daniela wiedzy i nauki o pięknie i o życiu. Chciałabym. No ale jestem tylko czytelnikiem. Mogę przewracać strony i biernie acz z zachwytem słuchać oczyma. Niewątpliwie wychodzi tu talent pisarski Ali Smith i jej osobista wrażliwość.
 
I muszę przyznać, że mamy najpiękniejszą okładkę ze wszystkich wydań.
_____________________________

Ali Smith: Jesień
tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
wydawnictwo: WAB
rok wydania: 2020