Fernando Aramburu: Patria

PATRIA - Fernando Aramburu

W ostatnią niedzielę września na HBO3 oraz na platformie HBO GO udostępnione zostały dwa odcinki nowego hiszpańskiego serialu „PATRIA”. Kolejne odcinki będą pojawiać się w każdą niedzielę, na całość obrazu składa się ich osiem, najbliższy już 4 października 2020 r. O opinię na temat serialu z pewnością pokuszę się po obejrzeniu całości, gdyż recenzowanie po dwóch odcinkach to jakby recenzować książkę po dwóch rozdziałach. Serial stworzony przez Aitora Gabilondo jest ekranizacją wspaniałej powieści baskijskiego pisarza Fernando Aramburu i to właśnie z tym dziś przychodzę. Wyciągam królika z kapelusza pełnego przeszłości i dumam, bo naprawdę jest tego warta.

Patria to ojczyzna. Można by pomyśleć, że trzymając w rękach opasłą powieść Aramburu, pozna się historię podziału na Hiszpanię i  Baskonię. Tymczasem nie. "PATRIA" to rozłam wewnętrzny w Kraju Basków. Pochodzący z Baskonii pisarz Fernando Aramburu ukazuje czytelnikowi swoją małą ojczyznę. Opowiada o terrorystycznej działalności separatystycznej organizacji Euskadi Ta Askatasuna (Baskonia i Wolność, ETA) przez pryzmat historii dwóch baskijskich rodzin. To mogłaby być historia życia każdego - byli przyjaciółmi, sąsiadami, bliskimi sobie ludźmi. I co się stało? Nie poglądy, bo wolności chciał przecież każdy jednakowo, a polityka i strach zmieniły ich życia.

Nienazwane nigdy przez autora Miasteczko gdzieś w pobliżu San Sebastián. Dwie kobiety - Miren i Bittori - przyjaciółki, autorki szalonego planu, by razem wstąpić do zakonu, poznają (na szczęście) odpowiednich mężczyzn i tydzień po tygodniu biorą śluby. Stają się głowami rodzin. W Baskonii matriarchat był i ciągle jeszcze jest spotykanym modelem rodziny, gdzie rządzi i spaja rodzinę amatxo - matka. Wieloletnie oddanie i bliskość między kobietami słabnie, by pewnego dnia zniknąć zupełnie. Męża Bittori zabija ETA, której aktywnym bojownikiem jest najstarszy syn Miren. I tak pomiędzy dwoma baskijskimi domami po dwóch stronach jednej miasteczkowej drogi wyrasta polityczny mur. Jedna uparcie chce wiedzieć, Kto. Druga kocha swego syna ponad i pomimo wszystko. Potrafię zrozumieć Bittori. Ale potrafię również zrozumieć Miren, choć domyślam się, że wielu czytelników będzie miało z tym ogromny problem. Wszystko ma jednak swoje granice.

Fernando Aramburu urodził się w roku powstania ETA. Pochodzi z San Sebastián i na własne oczy widział, jak jego przyjaciele stawali się terrorystami, jak płonęły autobusy, a kolejne dni, miesiące i lata zasnuła mgła obawy o życie. Dzięki tym doświadczeniom pozwala sobie w powieści na wiele. Szczegółowo opisuje w jaki sposób ETA, której początkowo celem nadrzędnym było wyzwolenie Basków spod władzy Hiszpanii, zmienia się w swoistego kanibala powodując, że Bask zabijał Baska, sąsiad zabijał sąsiada. Odtąd ci, którym mieli służyć i za których mieli walczyć, zaczynają żyć w strachu. Ruch wyzwoleńczy zdegenerował się do poziomu grupy przestępczej, a walka o niepodległość stała się jedynie obłudnym usprawiedliwieniem dla zbrodni na własnym narodzie. ETA pozyskiwała fundusze na swoją działalność od lokalnych przedsiębiorców. Jednak nie było tu mowy o dobrowolności. Kto się ociągał był piętnowany, kto odmawiał był mordowany. Na dodatek aktywne wsparcie, jakie ETA otrzymywała od lokalnego kościoła, zakrawało w tym wszystkim na totalne qui pro quo, lecz wcale nie zabawne, a koszmarne.

Choć ETA zniknęła, ludzie pozostali, a Aramburu zdaje się ich zmuszać do rachunku sumienia. "PATRIA" to rozrachunek Basków z przeszłością, to wyjątkowy obraz tragedii ludzkiej, stanowiący książkowe ucieleśnienie myśli Georgesa Dantona o rewolucji, która pożerała własne dzieci. To kronika upadku moralnego i społecznego zarówno jednostek, jak i zbiorowości, napisana w sposób na tyle realistyczny i przejmujący, że choć to grubasek, trudno mi było się od niego oderwać. To powieść ważna, potrzebna. Czym Javier Cercas dla Hiszpanii, tym Fernando Aramburu dla Baskonii. Coś niezwykłego.

Ktoś mógłby rzec, że Hiszpania ma po prostu pecha - najpierw Baskowie, obecnie Katalończycy. Ale prawda taka, że nie jest jedyna. Ulsterscy Irlandczycy, Farerowie, Flamandowie, Bretończycy, Łużyczanie, Romowie, Rohingjowie, Kurdowie i wielu, wielu innych. Jedni szczęśliwie koegzystują w ramach większego tworu, jakim jest państwo, w granicach którego przyszło im żyć. Historia innych jest smutna i krwawa, gdyż toczy się kołem braku poczucia więzi, wywołującego niechęć i odrzucenie dominującej większości. To równia pochyła ku otchłani nienawiści, gdzie już nikt nie przebiera w środkach, a role ofiar i katów przed Światem odgrywają obie strony. W tym wszystkim przykład ETA nie jest jedynym, który pokazuje, że w takim stanie rzeczy szlachetne idee wolnościowe ustępują prymitywnemu dążeniu do osiągnięcia wpływów i idących za nimi pieniędzy. A gdy w to wszystko wmiesza się jeszcze ktoś trzeci, to mamy Palestynę. A przecież porozumienie bywa możliwe, można na spokojnie, jak chociażby Czech ze Słowakiem.

O pewnych książkach nie da się zapomnieć. "PATRIA" jest jedną z nich. 
Czytajcie, oglądajcie. Uczcie się.

_____________________________

Fernando Aramburu: Patria
przekład: Karolina Jaszewska
wydawnictwo: Sonia Draga
rok wydania: 2018